Wracam do Legnicy z koncertu. W miarę udany. Obok siedzi kobieta, na oko 75-80 lat. Posądziłbym ją, co najwyżej, o wodę i herbatniki, a ona pije czerwoną coca-colę i pali mocne Marlboro. Ale jak pali! Trzyma papierosa w ustach, jednocześnie wypuszczając dym nosem. Ma torbę skórzaną i przyczepione do torby metalowe kółeczka, przypominające ćwieki. A kobieta obok niej, około pięćdziesięcioletnia mocno się krzywi. Czyta gazetę z cyklu "mój mąż ma kochankę, czy to moja wina?" Stara kobieta paląc obserwuje zmieniające się za oknem obrazy. Myślę, że przypominają jej życie. W tym momencie pociąg zmusił ją do kiwnięcia potwierdzająco głową. Spadł śnieg, pociąg stanął.