14.11.2009

Umiem latać

       Już siedzę na plantach. Muszę się uczyć, załatwiać pierdolone stypendium i akademik. Byłoby ekstra, gdybym dostał akademik, stypendium i zaliczył poprawki. W Złotoryi odlot przez cały jebany tydzień. Totalna integracja, i to z osobami, których bym o to nie podejrzewał wcześniej. Gadaliśmy ogólnie o wszystkim, o kupie, masturbacji, byliśmy na cmentarzu i robiliśmy pogrzeby. Sympatycznie. A na Ewę mam wyjebane, teraz to sobie do końca uświadomiłem. Nie pasowałem do niej, ani ona do mnie. Kompletnie inna bajka. Muszę tylko pojechać na Kurdwanów i zabrać moje rzeczy, przede wszystkim dzienniki, książki i płyty.
       Raczej się nie zakochałem, odkryłem tylko, że jest na świecie kobieta, z którą mogę poczuć się swój i swobodnie. Tymczasowo zatrzymałem się u Narcyzów. Do Krakowa znów przywykłem i znów jestem jak u siebie. Jednak nie chcę uciekać stąd. W Legnicy przez ponad dwa miesiące nie napisałem niczego konkretnego, a tutaj już pierwszego dnia, w tramwaju moje myśli ułożyły się w wiersz. Nie mam pojęcia na jakiej zasadzie to działa.
       Byłem na AGH, muszę się utrzymać, tj. zdać sesję, bo możliwe, że uda mi się z tym akademikiem i stypendium. Byłoby super, bo uwielbiam to miejsce. Kurwa, jednak Kraków to magia. I teraz mnie, Świetlicki, nie besztaj - magia w ludziach! Sobie leżę na trawce nad Wisłą i zaraz zbiorę się do czytania historii sztuki. Obskoczyłem i załatwiłem wszystko, co miałem obskoczyć i załatwić, a jeszcze nie ma 15. Najpierw z Piasków Nowych do AGH, żeby pocałować klamkę dziekanatu i zobaczyć, że jest od 13 do 15. Potem na piechotę do Ramusa na Garncarską (boczna Krupniczej) po 20 zł, potem do kafei wydrukować podanie o stypendium, pracę na etnografię o Kaczmarskim, zrobić przypisy i bibliografię do referatu o kościele w Świerzawie i go wydrukować, pójść na Kazimierz do Banasia, żeby dała mi numer swojego konta (bo mi już wymówili, a AGH musi gdzieś słać kasę), lecz dowiedziałem się, że jest u Ramusa, więc pojechałem (na gapę) na AGH, bo Tomek przysłał mi swoje konto SMS-em. W AGH czekałem w kolejce do dziekanatu, potem napisałem kolejne podanie do dziekana (z którem piłem w Złotoryi) o akademik, później napisałem tekst, później pojechałem (na gapę) do centrum, a teraz siedzę nad Wisłą i będę czytał. Cześć.