12.11.2009

Poziomek, król lew, testy socjologiczne i rzucanie palenia

       Bez sensu. Całe moje istnieje ogranicza się i sprowadza do codziennej pogoni za dwudziestoma rulonikami, napchanymi gównem. Od stycznia na pewno rzucę, papierosy mają skrajnie podrożeć. Proszę tego nie oceniać, to się samo znakomicie ocenić potrafi. A jak. Proszę mnie też zajebać. Jakby tego było mało, zaraz powiem "kurwa" i pójdę zapalić.

- - -
       Znów byłem na Kulcie i udawałem poziomkę i króla lwa. Gryzłem żyrandol. Pojutrze jadę do Krakowa. O tej porze już powinienem leżeć i palić papierosa. Przez to robią się dziury w pościeli. Wczoraj przesadziłem z alkoholem - o dziwo! - wszystko pamiętam, ale z tego wszystkiego plułem krwią. Leciała mi też z nosa. Trudno, zrobiłem sobie mały eksperyment wytrzymałościowy. Najwidoczniej. A wcześniej również eksperyment i równie niewielki i socjologiczny. Najpierw w autobusie z Chróstnika do Lubina uwodziłem panią kierowcę (!), potem usilnie starałem się wywrzeć na nią taki wpływ, by zboczyła z trasy i pojechała drogą mi pasującą. Nie udało się. Następnie kolejne doświadczenie: usiadłem na fotelu i mówiłem rzeczy obrażające wszelkie obyczaje tak, by wszyscy słyszeli. Po prostu zrobiłem z siebie chama i wykolejeńca. A gówno, nikt nawet nie zareagował, mimo że na twarzach wszystkich pasażerów widniało stosowne zgorszenie. Potem poszedłem do supermarketu. Chodziłem od kasy do kasy i pytałem grzecznie kupujących: "przepraszam bardzo, co by pan zrobił, gdybym w tym właśnie momencie wyrwał panu zakupy i uciekł?" Większość odpowiadała, że dałaby sobie spokój. Takie kreatywne mamy społeczeństwo. Podszedłem więc do ochroniarzy. Wytłumaczyli mi obowiązujące procedury, ale wydaje mi się, że to było wyłącznie czcze pierdolenie. Później wsiadłem do kolejnego autobusu, pytałem ludzi po kolei, z osobna, o czym rozmawiają i dlaczego o pierdołach, odwracali się nie znając odpowiedzi. Pewnie było im wstyd. Bo mi za mnie wcale! Coraz mniej kocham ludzi. Teraz już chyba tylko trochę ich lubię. Oni już nie potrafią być ludźmi i rozmawiać o prawdziwych problemach. Tylko polityka, sport, pogoda, seks, imprezy - oto menu główne naszych rozmów. Nie mówię, że moich nie, i to mnie właśnie wkurwia, że jestem tego częścią. Maska - to najłatwiejsze, założyć maskę i mieć wszystko w dupie. Ale ja mam już tego dość. Proszę oskalpować mnie z mojej maski!