Po raz kolejny się wykąpałem. W Krakowie jest Dalajlama, tydzień temu umarł Olass z Acid Drinkers, a jeszcze niedawno częstował mnie papierosami, a ja grałem na jego gitarze. Nadeszły klęski. Nie mam pieniędzy. Stary problem. Chcą mi cofnąć zasiłem z MOPS, bo nie ma mnie w Legnicy. Do tego prawa strona zębów nadaje się chyba tylko do wyrwania, a nigdzie nie mogę znaleźć wolnego dentysty. To efekt upadku z okna i przypierdolenia o stalową rurkę. Do tego muszę zrobić prześwietlenie nogi i jechać do Katowic na wyciągnięcie szyny. Coś mi się wydaje, że tendencja wzrostowa powoli się kończy. W domu mamy syf, bo nikomu nie chce się sprzątać, a poza tym kot sika nam wszędzie i w dodatku jest poniedziałek i właśnie siedzę w tramwaju. Moja codzienna trasa linią 24, Kurdwanów - Akademia Pedagogiczna.
- - -
Znów jest wtorek i znów siedzę nad Wisłą. Myślę o Legnicy. I o wolności, o której kiedyś tak wiele pisałem. Rzeka dłuższa, szersza i słynna, ale ja zostawiłem siebie nad Kaczawą. Lecz Kaczawa została wchłonięta przez Wisłę, już nie przez Odrę. Odrę spijają Mały Rasta, Marchefka i Aśka. Mam coraz więcej do stracenia, ale przecież nie mogę się niczego trzymać kurczowo. Postanowiłem żyć jak kiedyś. Na ile to możliwe, bo teraz jestem przecież współgospodarzem i facetem. Właśnie obok mojej ławki przeszła grupka dresów. Tak się zastanawiam, co bym odpowiedział, gdyby spytali czy Wisła, czy Cracovia? Cracovia kurwa, z-Wisła stara dziwka.